Obecnie coraz częściej w toaletach publicznych znaleźć można urządzenia obsługiwane bezdotykowo. Czy jednak takie urządzenia, jak na przykład skutecznie utrzymują wysoki poziom higieny? Czy osoby z nich korzystające są w mniejszym stopniu narażone na infekcje?
Po wybuchu epidemii świńskiej grypy w 2009 roku wzrosła społeczna świadomość na temat higieny, a przede wszystkim mycia rąk po skorzystaniu z toalety. Dlatego też producenci urządzeń, którymi wyposaża się toalety, wprowadzili na rynek wiele zautomatyzowanych urządzeń, takich jak dozowniki mydła, podajniki papieru toaletowego czy suszarki do rąk.
Nie ma wątpliwości, że ograniczenie bezpośredniego kontaktu z powierzchniami zabrudzonymi w dużym stopniu zmniejsza liczbę infekcji. Jednak to, że urządzenie jest bezdotykowe, nie jest równoznaczne z tym, że nie ma na nim bakterii. Konieczne jest więc ich regularne czyszczenie i częsta konserwacja.
Najczęściej tego typu urządzenia sprawdzają się w miejscach, gdzie jest małe natężenie ruchu bądź tam, gdzie ze względu na podniesione ryzyko zakażenia potrzeba wysokiego poziomu higieny jest większa. Urządzenia warto więc montować na przykład w biurach czy punktach medycznych takich, jak przychodnie, szpitale czy gabinety lekarskie.
Najlepszym rozwiązaniem jest połączenie nowoczesnych urządzeń z tymi tradycyjnymi. W jednym pokoju mogą więc być zarówno suszarki do rąk, jak i pojemniki na ręczniki papierowe.
